Marcepanowo

Nikt nie rodzi się kobietą

Archiwum kategorii ‘Artyści

Juan Antinoo – matka boska tranwestycka

Skomentuj »

Madrycka organizacja LGBT – OGAM – przygotowała kalendarz na rok 2010, którego lejtmotivem jest wizerunek Matki Boskiej widzianej z Zachodniej perspektywy. Juan Antinoo, autor zdjęć, starał się, aby każda strona kalendarza przypominała słynny obraz, dokonał naprawdę odważnych wariacji, ale przede wszystkim otworzył pole do dyskusji nad bardzo ważnym tematem – trensfobią (ale o tym za chwilę). Antinoo stwierdził, że kalendarz powstał aby wyrwać ludzi z zastoju mentalnego, który serwuje nam religia katolicka; nie bał się, że zostanie mu zarzucony brak szacunku, najważniejsze jest dla niego, aby przekaz o potrzebie używania prezerwatyw dotarł do jak najszerszego grona (warto dodać, że prezerwatywy są wszechobecne na fotografiach). Z kalendarza wyrzucono święta kościelne, w zamian zaznaczając takie dni jak na przykład Dzień Demokracji.

cogam-calendar8

Wydaje mi się, że tak “kontrowersyjne” dzieło było genialnym pomysłem z kilku powodów. Po pierwsze cały zysk ze sprzedaży zostaje przeznaczony na cele statutowe stowarzyszenia, które będzie mogło prowadzić warsztaty oraz szkolenia na temat bezpiecznego seksu, zapewnić bezpłatne porady prawne, organizować koncerty i generalnie po prostu działać; cały szum medialny, który powstał wokół tych zdjęć na pewno pomoże im w sprzedaży.

Po drugie promuje bezpieczny i odpowiedzialny seks. Tutaj nie zgadzam się z Carrie Polansky, która w tekście dla Gender Across Borders stwierdziła, że ten kalendarz niekoniecznie będzie miał wpływ na zmniejszenie zachorowalności na HIV oraz nie promuje w żaden wyraźny sposób bezpiecznego seksu. Otóż może faktycznie nie promuje go dosłownie, to jednak dzięki jego reklamie dyskusje na ten temat są toczone. Przytacza się wypowiedzi Juana, który wyraźnie mówi po co kalendarz powstał i co jest dla niego najważniejsze. Wydaje mi się, że na całym świecie środowiska LGBT, okazujące zainteresowanie akcją hiszpańskich aktywistów, promują przy okazji bezpieczny i odpowiedzialny seks, a za każdym razem, gdy osoba, która nabyła kalendarz, zobaczy wianek z prezerwatyw na głowie Maryii, przypomni sobie jaki był cel całej tej akcji.

cogam-calendar7

Po trzecie można podjąć debatę na temat transfobii, czyli dyskryminacji i agresji spowodowanej czyjąś tożsamością płciową. Pytanie brzmi dlaczego Matka Boska pokazana jako transgenderowa kobieta uważana jest za kontrowersyjną? Czyż transgenderowa kobieta nie jest po prostu kobietą? Polansky odpowiada na to pytanie w swoim tekście:

This calendar is a public affirmation that transgender women are real women, and it’s allowing beautiful, artistic portraits of trans women to be presented as portraits of cis women have been presented for centuries.

Tłumaczenie:

Ten kalendarz jest publicznym potwierdzeniem, że transgenderowe kobiety kobietami*, pozwala to na to aby piękne, artystyczne portrety były prezentowane tak jak portrety naturalnych* kobiet prezentowany były przez stulecia.

Osobiście nie widzę nic oburzającego w fotografiach, co najwyżej nudzi mnie tematyka religijna, za to portal dziennik.pl określił je jako “skandal”, do tego cytuje jakąś niejasną ilość jakichś niejasnych księży, którzy twierdzą, że jest to występek przeciwko niebu. Jak najbardziej jest to przykład transfobii, autor artykułu nie uznaje transgenderowych kobiet za kobiety w ogóle i uważa, że jest to “obrazoburcze”, aby (w domyśle) mężczyźni w sukienkach pozowali za Matkę Boską.Wydaje mi się, że ten kalendarz może zacząć dyskusję nad problemem dyskryminacji osób transgenderowych w Polsce. Podkreślam może, nie musi. Szczerze powiedziawszy po prostu bardzo bym chciała.

* w języku angielskim kobiety, których płeć kulturowa jest taka sama jak płeć biologiczna określa się mianem “ciswoman”, w języku polskim nie znalazłam żadnego odpowiednika więc będę stosowała “naturalna”, chociaż nie jestem z tego bardzo zadowolona.

cogam-calendar5

Carrie Polansky w Gender Across Borders| Typiclly Spanish | Dziennik | QueerCaffe

Written by Marcelina

11 Listopad 2009 at 13:52

Afrykańska sztuka współczesna: Ehi Obinyan

z 2 uwagami

Ehi Obinyan to energetyczny artysta, który do perfekcji opanował sztukę kombinacji akwareli i gwaszu. Obecnie mieszka w San Francisco, gdzie postrzegany jest jako wschodząca gwiazda malarstwa.

Urodzony w 1964 w Monrowii, stolicy Liberii. Uczęszczał do słynnej Federal Polytechnic w Achi, którą ukończył z wyróżnieniem w roku 1992. Po studiach przez trzy lata pracował jako ilustrator w jednej z najlepszych agencji reklamowej w Lagos, po czym całkowicie poświęcił się pracy malarskiej.

Ife

Ife

Ehi jest energetycznym wolnym duchem z zaraźliwym entuzjazmem do życia. Jego styl jest eklektyczny i wyrazisty. Pasja i zapał rządzą jego pędzlem niezależnie od tego czy pracuje akrylami, gwaszem czy farbami olejnymi. Inspiracją dla wielu jego prac jest okres rozciągający się od antycznego Królestwa Beninu do liberyjskich pól śmierci.

(…)

Ehi Obinyan jest jednym z najbardziej utalentowanych i eklektycznych współczesnych Nigeryjskich artystów

Obecnie pracuje nad: Symbole, portrety, odświętne stroje oraz postacie wszystkich plemion i kultur Afryki.

Untitled

Untitled

Untitled

Untitled

White profile

White profile

Whispering Nok

Whispering Nok

Ibibio Ekpo Face

Ibibio Ekpo Face

Więcej: http://www.modernafricanart.com

Written by Marcelina

8 Wrzesień 2009 at 19:18

Banksy w Afryce?

Skomentuj »

Banksy

Banksy?

Banksy

Banksy?

Banksy

Banksy?

Banksy

Banksy?

Banksy

Banksy?

Podobno Banksy wybrał się do Afryki. Nikt nie potwierdza, nikt nie zaprzecza.

Written by Marcelina

7 Wrzesień 2009 at 16:12

‘Hello Happiness’ i ‘Freedom’ Amorn Pinpimai

Skomentuj »

‘Hello Happiness’

Z opisu dowiadujemy się, że stojąc w krystalicznym potoku kobieta uśmiecha się usmiechem wolności, a podczas tej zachwycającej chwili jej jedynym kompanem jest natura.

Autor o sobie: “When I create a work of art, I get inspired by my beliefs and by life. I bring aspects of the outer and inner worlds to create personal and unusual concepts. One of them is about the silence of sounds. I used to hear lots of sounds, everything calling for attention. Yet these are ephemeral, unlike language, religions, nationalities, ideologies, faiths and things that live forever. All these sounds gradually became silent until the only ones I could hear were those of my heart and breathing. Losing things and those nearest and dearest is silent. My mother’s and sister’s deaths were silent. My teacher becoming disabled was silent. Working and feelings are silent. My eyes slowly opening to an artistic world with the glow of happiness is silent.”

‘Freedom’

Z opisu: Wolna od ograniczeń przechadza się w wodzie, na jej dłoni spoczywa ptak. Amorn Pinpimai namalował fascynującą kompozycję promieniującą wolnością. Kolory są płynne, delikatnie zarysowują postać.

Zakochałam się w kobietach Pinapimai, podoba mi się w jaki sposób są przedstawione, jak zdają się swobodnie bytować w jego obrazach. Uwielbiam to, że Pinapimai nie zamyka ich w klatkach, patrząc na nie autentycznie można poczuć “Wolność” (“Freedom”) i szczęście (“Hello Happiness”). Cudwone pastelowe kolory, uspokajająca tonacja. Cudowne!

Więcej obrazów: http://rewolta.wordpress.com/2009/09/07/bez-zbednych-slow-amorn-pinpimai/

Written by Marcelina

7 Wrzesień 2009 at 10:42

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.