Sławomira Walczewska – Damy, rycerze, feministki
Sławomira Walczewska
Damy, rycerze, feministki
O Polskim feminizmie wiedziałam tylko tyle, że istnieje. Szczerze powiedziawszy, kiedy zastanawiałam się czy kobiety w Polsce w jakikolwiek sposób walczyły o równouprawnienie w mojej głowie pojawiała się czarna dziura. Na lekcjach języka polskiego pomija się duże fragmenty biografii walecznej Orzeszkowej, która swoim piórem oraz swoimi działaniami próbowała wywalczyć nam – kobietom – lepszy byt, nie omawia się tekstów Hoffmanowej, której Pamiątka po dobrej matce mimo iż jest książką antyfeministyczną i głęboko konserwatywną pozwoliła spojrzeć na kobiety inaczej, a zachęty samej Hoffmanowej, aby pozwolić kobietom edukować się (by mogły być lepszymi żonami i ciekawszymi towarzyszkami mężczyzn, a nie by mogły jakoś słusznie tą wiedzę wykorzystać) pozwoliło wielu pannom zdobyć wykształcenie. Nie wspomina się także o czasopismach takich jak Ster [1895] czy Pierwiosnek [1838] w których pisano nie tyko o kobietach – drukowano także poezję i prozę utalentowanych kobiet, których szanse na dostanie się na łama oficjalnych czasopism redagowanych przez mężczyzn były bliskie zeru. Na języku polskim, gdy mówi się o Marii Konopnickiej nie mówi się, że była założycielką działającego przez trzy lata magazynu liberalno-demokratycznego o wdzięcznej i wiele mówiącej nazwie “Świt”, które było atakowane przez konserwatystów i kler, o którym było w Warszawie bardzo głośno przez cały czas jego istnienia, a na łamach którego autorka Roty walczyła o równouprawnienie kobiet. I dalej, gdy omawiamy Boya-Żeleńskiego, słynnego polskiego krytyka i tłumacza, nie mówimy o zacięciu z jakim walczył o prawo do aborcji. I stąd właśnie na hasło o historii polskiego ruchu feministycznego w naszych głowach pojawia się pustka – z przemilczenia. Sławomira Walczewska przełamuje milczenie – uzupełnia historię Polski poprzez dodanie wątku ruchu kobiecego. Książę czyta się lekko i przyjemnie, momentami jest dowcipna, momentami irytująca ale jest to bez wątpienia pozycja obowiązkowa. Walczewska omawiając niektóre zagadnienia przedstawia nam wachlarz poglądów na dany temat – nie przedtawia tylko własnego, o co mam do niej pretensje. Mimo, iż sama uznaje się za feministkę postanowiła praktycznie wszystkie swoje poglądy zatrzymać dla siebie, nie dowiadujemy się co ona, jako współczesna feministka, myśli i ma do zaoferowania.
Sławomira Walczewska: urodzona 25 czerwca 1960 roku w Częstochowie. Działaczka feministyczna i społeczna, filozofka, publicystka, eseistka, tłumaczka, redaktorka. Organizatorka corocznych Feministycznych Sesji Marcowych w Krakowie (od 1987 do 1995). Współzałożycielka Fundacji Kobiecej eFKa (w 1991 r.) i jej współprzewodnicząca. W ramach eFKi koordynowała m.in. projekt Akademia Feministyczna, Wybory Kobiet, Polki w Sejmie. Członkini-założycielka Sieci Kobiet Wschód-Zachód (NEWW, 1991) i Polskiego Stowarzyszenia Feministycznego (1991-1994). Członkini rad kilku organizacji, w tym: Centrum Praw Kobiet, Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, Fundacji LGBT, Fundacji Kultura dla Tolerancji.


Cieszę się, że moja książka trafiła w ręce tak uważniej czytelniczki. Pozdrawiam serdecznie,
Sławomira Walczewska
Slawomira Walczczewska
3 Maj 2010 at 16:49