Juan Antinoo – matka boska tranwestycka

2009 listopad 11
autor: Marcelina

Madrycka organizacja LGBT – OGAM – przygotowała kalendarz na rok 2010, którego lejtmotivem jest wizerunek Matki Boskiej widzianej z Zachodniej perspektywy. Juan Antinoo, autor zdjęć, starał się, aby każda strona kalendarza przypominała słynny obraz, dokonał naprawdę odważnych wariacji, ale przede wszystkim otworzył pole do dyskusji nad bardzo ważnym tematem – trensfobią (ale o tym za chwilę). Antinoo stwierdził, że kalendarz powstał aby wyrwać ludzi z zastoju mentalnego, który serwuje nam religia katolicka; nie bał się, że zostanie mu zarzucony brak szacunku, najważniejsze jest dla niego, aby przekaz o potrzebie używania prezerwatyw dotarł do jak najszerszego grona (warto dodać, że prezerwatywy są wszechobecne na fotografiach). Z kalendarza wyrzucono święta kościelne, w zamian zaznaczając takie dni jak na przykład Dzień Demokracji.

cogam-calendar8

Wydaje mi się, że tak “kontrowersyjne” dzieło było genialnym pomysłem z kilku powodów. Po pierwsze cały zysk ze sprzedaży zostaje przeznaczony na cele statutowe stowarzyszenia, które będzie mogło prowadzić warsztaty oraz szkolenia na temat bezpiecznego seksu, zapewnić bezpłatne porady prawne, organizować koncerty i generalnie po prostu działać; cały szum medialny, który powstał wokół tych zdjęć na pewno pomoże im w sprzedaży.

Po drugie promuje bezpieczny i odpowiedzialny seks. Tutaj nie zgadzam się z Carrie Polansky, która w tekście dla Gender Across Borders stwierdziła, że ten kalendarz niekoniecznie będzie miał wpływ na zmniejszenie zachorowalności na HIV oraz nie promuje w żaden wyraźny sposób bezpiecznego seksu. Otóż może faktycznie nie promuje go dosłownie, to jednak dzięki jego reklamie dyskusje na ten temat są toczone. Przytacza się wypowiedzi Juana, który wyraźnie mówi po co kalendarz powstał i co jest dla niego najważniejsze. Wydaje mi się, że na całym świecie środowiska LGBT, okazujące zainteresowanie akcją hiszpańskich aktywistów, promują przy okazji bezpieczny i odpowiedzialny seks, a za każdym razem, gdy osoba, która nabyła kalendarz, zobaczy wianek z prezerwatyw na głowie Maryii, przypomni sobie jaki był cel całej tej akcji.

cogam-calendar7

Po trzecie można podjąć debatę na temat transfobii, czyli dyskryminacji i agresji spowodowanej czyjąś tożsamością płciową. Pytanie brzmi dlaczego Matka Boska pokazana jako transgenderowa kobieta uważana jest za kontrowersyjną? Czyż transgenderowa kobieta nie jest po prostu kobietą? Polansky odpowiada na to pytanie w swoim tekście:

This calendar is a public affirmation that transgender women are real women, and it’s allowing beautiful, artistic portraits of trans women to be presented as portraits of cis women have been presented for centuries.

Tłumaczenie:

Ten kalendarz jest publicznym potwierdzeniem, że transgenderowe kobiety kobietami*, pozwala to na to aby piękne, artystyczne portrety były prezentowane tak jak portrety naturalnych* kobiet prezentowany były przez stulecia.

Osobiście nie widzę nic oburzającego w fotografiach, co najwyżej nudzi mnie tematyka religijna, za to portal dziennik.pl określił je jako “skandal”, do tego cytuje jakąś niejasną ilość jakichś niejasnych księży, którzy twierdzą, że jest to występek przeciwko niebu. Jak najbardziej jest to przykład transfobii, autor artykułu nie uznaje transgenderowych kobiet za kobiety w ogóle i uważa, że jest to “obrazoburcze”, aby (w domyśle) mężczyźni w sukienkach pozowali za Matkę Boską.Wydaje mi się, że ten kalendarz może zacząć dyskusję nad problemem dyskryminacji osób transgenderowych w Polsce. Podkreślam może, nie musi. Szczerze powiedziawszy po prostu bardzo bym chciała.

* w języku angielskim kobiety, których płeć kulturowa jest taka sama jak płeć biologiczna określa się mianem “ciswoman”, w języku polskim nie znalazłam żadnego odpowiednika więc będę stosowała “naturalna”, chociaż nie jestem z tego bardzo zadowolona.

cogam-calendar5

Carrie Polansky w Gender Across Borders| Typiclly Spanish | Dziennik | QueerCaffe

Guttmacher Institute: Aborcja w Pakistanie (skrót)

2009 listopad 10
autor: Marcelina

Guttmacher Institute wydał broszurkę zawierającą najważniejsze fakty na temat aborcji w Pakistanie. W języku angielskim całość do ściągnięcia ze strony internetowej Instytutu oraz po kliknięciu.

Zakres aborcji

  • Według jedynych przeprowadzonych w Pakistanie badań, szacuje się, że 890,000 kobiet dokonało aborcji w roku 2002. Wskaźnik dokonywanych aborcji wynosił 29 na 1,000 kobiet w wieku reprodukcyjnym.
  • Na 100 ciężarnych kobiet, 14 decydowało się na aborcję.
  • Jedna czwarta dzieci urodzonych w latach 2006-2007 nie była planowana.

Kto dokonuje aborcji i dlaczego

  • Niemalże wszystkie kobiety leczone w związku z komplikacjami poaborcyjnymi były mężatkami. Ich średnia wieku wynosi 30 lat.
  • Większość kobiet, które były leczone w związku z poaborcyjnymi komplikacjami były już matkami. Miały średnio po 4 dzieci.
  • Poziom edukacji wydaje się nie wpływać na decyzję o aborcji.
  • W 2002 roku, po zebraniu danych z trzech czwartych prowincji, ogłoszono, że 55% kobiet poddaje się aborcji, gdyż nie chce mieć już więcej dzieci, 54%, gdyż finansowo nie mogą sobie pozwolić na posiadanie kolejnego dziecka oraz 25%, gdy ich zdaniem jest za wcześnie na kolejną ciążę.

Kto przeprowadza aborcję

  • W Pakistanie aborcję przeprowadzają różnorodni lekarze, począwszy od tych, którzy pracują w szpitala, a skończywszy na bardzo tradycyjnych medykach, którzy bardzo często przeprowadzają zabiegi w niesterylnych warunkach.
  • Według statystyk szpitala Karachi, pacjentki, miały w przeszłości aborcje przeprowadzane przez: lekarzy (30%), pielęgniarki (36%), dais (32%) [osoba tradycyjnie zajmująca się porodami[. Samodzielnie dokonanych aborcji było tylko 2%.
  • Szacuje się, że tylko 7% wiejskich kobiet zwróciło się do lekarzy o przeprowadzenie aborcji, a aż 42% do dais. U 49% kobiet, których nie można zakwalifikować jako biednych, aborcję przeprowadzali lekarze, tylko 9% zwróciło się do dais. Wśród biednych kobiet odsetek tych, które zwróciły się do dais wyniósł 34%.

Koszty aborcji

  • Szacuje się, że w roku 2002 koszty aborcji wyniosły: 21 dolarów dla biednych kobiet ze wsi, 30 dolarów dla kobiet ze wsi oraz biednych kobiet z miast, 48 dolarów dla kobiet z miast.
  • Cena jest jawnym wskaźnikiem nierówności w dostępie do bezpiecznych zabiegów. Bogatsza kobieta może sobie pozwolić na zapłacenie za lepsze usługi, podczas go biedna kobieta jest zmuszona wybrać bardziej ryzykowny zabieg, który będzie przeprowadzał nieprzeszkolony personel.

Używanie środków antykoncepcyjnych

  • Jedna czwarta zamężnych kobiet w Pakistanie potrzebuje środków antykoncepcyjnych. To aż 6.6 miliona według statystyk z 2007 roku. To znaczy, że albo w ogóle albo w tej chwili nie chcą one mieć dzieci, nadal są płodne i nie używają środków zapobiegających ciąży.
  • Tylko około 30% kobiet w wieku reprodukcyjnym używa środków antykoncepcyjnych.
  • Ponad jedna czwarta kobiet stosuje mało efektywne tradycyjne metody antykoncepcyjne jak na przykład okresowa abstynencja lub stosunek przerywany.

Linkownia

2009 listopad 10
autor: Marcelina

W Gazecie Wyborczej ukazał się tekst o tym, że legalne aborcje przeprowadza się w Polsce w podziemiu, a te, które przeprowadzane są w szpitalach są przez nie zatajane. W GW można przeczytać także komentarz do Raportu o aborcji w roku 2008, oficjalne sprawozdanie wisi na stronie premier.gov. Portal dziennik.pl zadowolił się tylko opisaniem treści Raportu oraz zamieszczeniem komentarza Kazimiery Szczuki.

Hanna Bukała w dziennik.pl skomentowała głośną sprawę kobiety, która poroniła i niezbyt się tym przejęła słowami: “Po co się czepiać jakiejś kobity i zarzucać jej brak emocji? Kto w ogóle powiedział, że ona musi je mieć? Nie wszyscy mają.” po czym dodała, że jest wielką przeciwniczką ustawy antyaborcyjnej, jej zdaniem kobieta “powinna mieć prawo decydowania o swojej macicy i życiu”.

Jako, że jest to pierwsza linkownia, pozwolę sobie wrzucić link do raportu Amnesty International. krótkiego, ledwie trzy stronicowego, gdzie porusza się temat aborcji, dyskryminacji i przemocy wobec kobiet i dziewcząt.

Organizacje pozarządowe wystosowały raporty-cienie, z których rządzący musieli się tłumaczyć w Genewie. Wytknięto im między innymi “brak ustawodawstwa antydyskryminacyjnego, prawo antyaborcyjne, które pozbawia kobiety należnej ochrony ich zdrowia i życia, brak edukacji seksualnej i straszenie uczniów homoseksualizmem.”

Na portalu gazeta.pl ukazał się wywiad z Anną Otffinowską, prezeską fundacji Rodzić po Ludzku, która twierdzi, że poród powinien odbywać się siłami natury, a na drugiej stronie wywiad z prof. Romualdem Dębskim, szefem Kliniki Ginekologii i Położnictwa Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Jego zdaniem, gdy kobieta rodzi bez znieczulenia, nie słucha lekarza, gdyż całą swoją uwagę koncentruje na bólu.

Firma Avon rozpoczęła akcję “Nie tylko siniaki robią z ciebie ofiarę”. Kampania, “ma uświadomić kobietom, że często, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, padają ofiarą przemocy psychicznej ze strony własnych partnerów.”

Z Wysokich Obcasów dwa linki. Pierwszy to felieton Kingi Dunin, która opisuje ‘Wielką księgę siusiaków’ oraz komentuje podpisanie traktatu europejskiego. Drugi zaś to link do artykułu na temat obsesji dzieci na punkcie odchudzania. Wysokie Obcasy wykazały się tutaj wyjątkową głupotą umieszczając poniżej sondę na temat: Jaki jest Twój sposób na odchudzanie? Chciałam nawet zagłosować, że nie stosuję, żadnej diety… ale nie ma takiej odpowiedzi. Cóż, widocznie normalne jedzenie i nieprzejmowani się kaloriami jest passe.

Na koniec felieton Anny Zawadzkiej o przyjmowaniu nazwiska męża.

Kobiety Terrorystki i film “Witaj nocy”

2009 listopad 3
autor: Marcelina

Za lewica.pl

Kobiety Terrorystki i film “Witaj nocy”

Buongiorno, notte
(reż. Marco Bellocchio, Włochy 2003)

Oraz wprowadzenie Małgorzaty Gąsiorowskiej
“Wizerunki kobiet bojowniczek, bombowniczek i terrorystek”

Terroryzm kobiecy, baba z bronią, bombowniczka, agresorka. To tylko niektóre z określeń na kobiety terrorystki. Kobieta z bronią rozsadza wyobrażenie na temat swojej płci, zaburza porządek, zagraża symbolicznie i bezpośrednio naszej kulturze. Dlaczego warto się temu przyjrzeć? Co jest tak odpychającego i przyciągającego w kobiecym terroryzmie? Na te niepokorne pytania spróbuje odpowiedzieć sobie i wam już w przyszły czwartek. Nowy cykl terrorystycznych filmów. Dowiedz się, sprawdź i podyskutuj!

“Buongiorno, notte” (reż. Marco Bellocchio, Włochy 2003)

Rzym, rok 1978. Chiara, młoda kobieta, wprowadza się ze swoim chłopakiem do nowego mieszkania. Pozornie prowadzi zwyczajne, pełne rutyny życie. Jej kolega Enzo zaczyna jednak podejrzewać, że pod spokojem i opanowaniem Chiary kryje się coś tajemniczego. W istocie okazuje się ona członkinią Czerwonych Brygad, włoskiej podziemnej organizacji terrorystycznej, która przygotowuje się do uprowadzenia byłego premiera Włoch i dokonania na nim egzekucji za domniemane zbrodnie.

Film oparty jest na prawdziwej historii uprowadzenia w 1978 roku byłego premiera Włoch, Aldo Moro.

gdzie: Warszawa, Cafe Cykloza ul. Hoża 62
kiedy: 5 listopada, godz. 20.00

Abortion Worldwide – Aborcja na świecie (raport)

2009 listopad 3
autor: Marcelina

Abortion Worldwide: A Decade of Uneven Progress

Raport sporządziły Susheela Singh, Rubina Hussain, Akinrinola Bankole and Gilda Sedgh, będące niezależnymi konsultantkami przy Instytucie Guttmacher. Raport w języku angielskim można ściągnąć klikając na link poniżej:

http://www.guttmacher.org/pubs/AWWfullreport.pdf

Ps. Sama jestem na etapie drukowania sobie tego raportu więc przyznam szczerze, że tylko pobieżnie przeglądałam zawartość. Jak się zbiorę i znajdę chwilkę czasu, to może zrobię wpis z najważniejszymi informacjami (już po polsku).

Think Pink! Katar walczy z rakiem piersi

2009 listopad 1
autor: Marcelina

Reportaż: Nazanin Sadri, Katar

Tłumaczenie:

Think pink – na całym świecie hasło to kojarzy się z akcjami informacyjnymi na temat raka piersi oraz ze zbieraniem funduszy na ten właśnie cel. W Katarze, spacer taki jak ten ma na celu informowanie o chorobie oraz o tym jak ważna jest wykrywalność we wczesnym stanie rozwoju choroby. Nie jest łatwym zadaniem dotarcie do lokalnych kobiet – w tradycyjnych społeczeństwach, takim jak to oraz na Bliskim Wschodzie nowotwór jest społecznie naznaczony (social stigma).

Nori jest prawie czterdziestoletnią Katarką, u której zdiagnozowano nowotwór w pierwszym stadium rozwoju. Mówi, że jest jej ciężko rozmawiać o chorobie:

Większość moich znajomych i przyjaciół nie wie o mojej chorobie. Moja rodzina obawia się tej sytuacji, wiem że nie ma się czego wstydzić, nie jestem tym zażenowana, byłabym w stanie wyjawić mój stan – ale moja rodzina tego nie chce.

Urzędnicy do spraw zdrowotnych uważają, że takie społeczne naznaczenie choroby opóźnia diagnozę. Rak piersi jest najczęstszym nowotworem, który dotyka kobiety w krajach arabskich. Statystyki podają, że 64% kobiet szuka pomocy gdy choroba jest już w późnym stanie, a ich szanse na wyleczenie spadają.

Dr Salha Bujasoon, onkolożka, regularnie prowadzi warsztaty, aby pomóc uświadomić kobiety, że wcześnie wykryty nowotwór może zostać wyleczony.

Kobiety boją się społecznego naznaczenia, wstydzą się zostać zdiagnozowane z rakiem piersi. Kolejną rzeczą, o której mają błędne przeświadczenie są ogólne wiadomości na temat nowotworów. Wydaje im się, że skoro mają raka, tak naprawdę są już martwe, boją się chemioterapii i wszystkich jej niepożądanych skutków.

Państwo utworzył Al amal Cancer Unit – które zostało wyposażone w sprzęt medyczny najlepszej jakości, to właśnie tutaj Nori jest leczona. Jak twierdzi wiele ludzi w państwie nie wie jakiego rodzaju wsparcie medyczne jest dla nich dostępne.

Ciężko jest przekonać rodzinę aby pozwoliła na operację, mają przeświadczenie, że gdy człowiek znajdzie się już na sali operacyjnej, nie wyjdzie z niej żywy. Generalnie wiele ludzi preferuje leczyć się poza granicami naszego kraju, lecz ja mam zaufanie do lekarzy i szpitali, i wierzę, że lekarze mają odpowiednie kwalifikacje.

Urzędnicy martwią się, że coraz młodsze kobiety chorują na raka piersi. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), połowa kobiet diagnozowana z rakiem piersi w krajach arabskich nie osiągnęła jeszcze pięćdziesiątego roku życia. Dlatego reklamy uświadamiające problem zaczęły pojawiać się w całych Zjednoczony Emiratach Arabskich, skierowane są do wszystkich grup wiekowych, obalają nieprawdziwe wyobrażenia na temat choroby.

Istnieje nadzieja, że dzięki młodym i wykształconym ludziom oraz integracji z zachodnim stylem bycia, uda się obalić stare przyzwyczajenia i bariery oraz uda się uratować wiele istnień w przyszłych pokoleniach.

Tłumaczenie: Marcelina

Victims twice over / Oczami kobiet w Gazie

2009 listopad 1
autor: Marcelina

Autorka: Barbara Serra | Tłumaczenie: Marcelina

Photo by Getty Images

Na początku wydawało mi się, że to w jaki sposób Karima Abd-Rabo opisuje swoje życie jest typowy dla pracującej matki, niezależnie od tego gdzie mieszka – dzielenie swojego czasu na pracę i obowiązki domowe, podświadome poczucie winy, że nie spędza się wystarczająco dużo czasu ze swoimi dziećmi.

Ale Karima jest inna niże pozostałe pracujące matki – żyje w Strefie Gazy, owdowiała podczas ostatniej agresji izraelskiej, jej mąż Ramzi, zginął w styczniu podczas nalotu bombowego. Nagle okazało się, że została jedyną żywicielką rodziny, odpowiedzialną z trójkę najmłodszych dzieci.

Na domiar tych ogromnych trosk, będzie musiała dostosować się do nowych warunków życia, gdyż gdy wyszła za mąż miała zaledwie 15 lat, a mąż był dla niej wszystkim.

Nie wiedziałam nic o otaczającym mnie świecie. Nigdy nie byłam na targu, nigdy nie wychodziłam, nie byłam poza domem, wyłączając wizyty u moich rodziców. Zawsze byłam zależna od mojego męża, on był podporą naszego domu. Gdy go straciłam, byłam zmuszona opuścić dom i zacząć zarabiać pieniądze.

Teraz Karima pracuje w sklepie swojej teściowej. Zajmuje się rachunkami i umowami klientów. Nie było jej łatwo biorąc pod uwagę, że nie była przystosowana do socjalizowania się poza jej najbliższym otoczeniem. Karima nie jest odosobniona – setki kobiet, które owdowiały podczas agresji izraelskiej, zostały pozostawione same sobie, teraz zaś muszą samodzielnie wychowywać swoje dzieci.

Rozmawiałam z Moną Al Shawą z Palestyńskiego Centrum Praw Człowieka. Opublikowali oni raport „Oczami kobiet”, który skupia się na tym, co wojna uczyniła żeńskiej części Strefy Gazy.

Strefę Gazy zamieszkuje tradycyjne społeczeństwo, które przewiduje, że kobieta będzie zajmowała się domem i dziećmi. Mona powiedziała mi, że kiedy wdowy zmuszane są do przejęcia roli swoich nieżyjących mężów, stawia się je w roli ofiar kulturowej i ekonomicznej dyskryminacji. Ze szczytującym bezrobociem w Gazie, prace są w pierwszej kolejności dawane mężczyzną, tym bardziej, że są oni lepiej wykształceni niż kobiety.

Dlatego też wiele kobiet, w szczególności gdy są jeszcze młode, postanawia ponownie wyjść za mąż. Bardzo często oznacza to, że będą musiałby porzucić dzieci z poprzedniego małżeństwa, gdyż tradycyjnie powinny one zostać wychowane przez rodzinę męża. Nierzadko z tego właśnie powodu, aby rodzina mogła pozostać razem, naciska się na kobiety aby poślubiły brata swojego zmarłego męża. Nie jest to łatwa decyzja.

Karima wie, jakie to szczęście mieć prace. Ale jak mówi, samotne życie jest bardzo ciężkie. Tam, gdzie mieszka, bycie posiadanie męża znaczy wszystko.

Wiele zmieniło się w moim życiu od czasu śmierci mojego męża. Mężatka jest zupełnie inna od wdowy. Nikt oprócz mojej teściowej mnie nie odwiedza, ponieważ jako wdowa mam zabronione widywanie się z innymi. Oczywiście jeszcze widuję moje córki. Największym problemem z którym musiałam się zmierzyć, jest wychowywanie dzieci. Odkąd straciły ojca, moja rola jako matki stała się dużo cięższa.

Mój mąż był w moim życiu wszystkim. Jestem w depresji, życie nie ma już dla mnie sensu. Straciłam go tak nagle. Gdy o nim myślę, wyobrażam sobie, że siedzi z dziećmi, z nami, i rozpacz rozrywa mnie, że już go nie ma.

Karmia mówi, że teraz ma tylko siebie. Musi radzić sobie z wychowywaniem swoich dzieci w Gazie… samotnie.

Autorka: Barbara Serra

Tłumaczenie: Marcelina

Tekst w języku angielskim: http://blogs.aljazeera.net/middle-east/2009/10/30/victims-twice-over

One Million Signature Campaign / Akcja Jednego Miliona Podpisów

2009 listopad 1
autor: Marcelina

Mariana Katzarowa (założycielka Reach All Women in WAR, nagrody im. Anny Politkowskiej)

Nieważne jak wiele kobiet podobnych do Anny i Natalii zostanie zabitych, na świecie wciąż będzie tysiące kobiet, które będą walczyły o przestrzeganie praw człowieka, o prawdę, abyśmy mogły wspólnie przeciwstawić się, wspólnie powstać.

Azar Nafisi (Autorka książki: „Czytanie Lolity w Teheranie”)

Irackie kobiety są tak widoczne i tak aktywne, że rząd nie może po prostu odesłać ich do domu, mimo iż stara się najbardziej jak może aby eliminować ich obecność w życiu politycznym.

Leila Alikarami (prawniczka specjalizująca się w prawach człowieka działająca przy akcji Jednego Miliona Podpisów)

My, Irackie kobiety chcemy podstawowych praw: chcemy być równe mężczyznom, chcemy aby Iran ratyfikował sido(?), abyśmy miały prawne podstawy do walki z aspołecznym prawem (discommunity law). Bardzo ważne jest aby ludzie wiedzieli, że naszym celem nie jest tylko zbieranie podpisów, chcemy podnieść świadomość; w naszych szeregach działają członkinie, które tłumaczą kobietom w ich domach oraz na ulicach to aspołeczne prawo, a dopiero później proszą je o podpisanie

Mariana Katzarowa (założycielka Reach All Women in WAR, nagrody im. Anny Politkowskiej)

Jeden Milion Podpisów skupia wokół siebie bardzo niezwykłą grupę kobiet, które stojąc na ulicach Iranu i zbierając podpisy pod petycją o równość pomiędzy mężczyzną i kobietą okazują niezwykłą odwagę. Temat, który z naszego punktu widzenia wydać nam się może banalny, w Iranie nie jest, kobiety nie są tam równe mężczyzną w małżeństwie, nie dziedziczą tak jak oni, nie są traktowane równo podczas rozwodów oraz przy przyznaniu opieki nad dziećmi. Traktowane są jako obywatele drugiej kategorii.

Azar Nafisi (Autorka książki: „Czytanie Lolity w Teheranie”)

To ciekawe, że tym razem nagroda nie została przyznana jednej kobiecie, lecz grupie kobiet, które do tego nie działają w strefie wojny, tak jak laureatki w poprzednich latach. Tolerowanie i sprzeciwianie się ciągłej represji, która towarzyszyła im przez ostatnie 30 lat sprawia, że Irańskie kobiety jak najbardziej kwalifikują się do tej nagrody.

Leila Alikarami (prawniczka specjalizująca się w prawach człowieka działająca przy akcji Jednego Miliona Podpisów)

Generalnie coś zacznie się zmieniać, wierzymy, że ten proces powinien zacząć dziać się w społeczeństwie od dołu. Nie wierzymy, że rząd po prostu da nam prawa ponieważ Ci, którzy sobie praw nie wywalczyli mogą stracić je bardzo szybko

Azar Nafisi (Autorka książki: „Czytanie Lolity w Teheranie”)

Nagroda da tym kobietom międzynarodowe poparcie, ponieważ walka o wolność i prawa kobiet, to nie jest tylko sprawa Zachodu czy Wschodu.

Leila Alikarami (prawniczka specjalizująca się w prawach człowieka działająca przy akcji Jednego Miliona Podpisów)

Wydaje mi się, że zmiany w Iranie zaczną zachodzić, ponieważ ludzie są bardziej wykształceni, żądają swoich praw, podstawowych praw, zaczęli się ich domagać setki lat temu, więc to już najwyższa pora na zmiany.

Mariana Katzarowa (założycielka Reach All Women in WAR, nagrody im. Anny Politkowskiej)

Są skazywane na kary więzienia, grozi się im, są oskarżane o zagrażanie bezpieczeństwu narodowemu i łamanie porządku publicznego – to grupa dzielnych kobiet, które działają w niezwykle niebezpiecznych warunkach stając twarzą w twarz z groźbami i niebezpieczeństwem, zupełnie jak Anna i Natalia. Dlatego myślę, że to zaszczyt, że to właśnie im została przyznana tegoroczna nagroda Anny Politkowskiej.

Raw in WAR

Prawa kobiet w debacie publicznej w okresie transformacji ustrojowej

2009 październik 28
autor: Marcelina

Gender Studies ISNS UW, Fundacja im. H. Bölla w Polsce i Fundacja Feminoteka
serdecznie zapraszają na debatę
20 lat – 20 zmian

Prawa kobiet w debacie publicznej w okresie transformacji ustrojowej

inaugurującą rok akademicki 2009-2010 Gender Studies UW

Auditorium Maximum UW (stary BUW)

6 listopada 2009, godz. 18.00

W debacie udział wezmą:

Prof. dr hab. Bożena Chołuj

Prof. dr hab. Małgorzata Fuszara

Prof. dr hab. Jacek Kurczewski

Spotkanie poprowadzi: dr Agnieszka Graff

Jak przez ostatnie 20 lat kształtowała się debata publiczna wokół praw kobiet? W jakim stopniu jest merytoryczna, a w jakim zideologizowana? Co popycha ją naprzód: polityka, czy inicjatywy oddolne: organizacje pozarządowe, inicjatywy uniwersyteckie, Gender Studies?

Debata odbywać się będzie wokół raportu “20 lat – 20 zmian. Kobiety w Polsce w okresie transformacji 1989-2009″ Fundacji Feminoteka i Heinrich Böll Stiftung w Polsce, a także książki „Ścieżki emancypacji. Osobista teoria transfomacji ustrojowej w Polsce“, autorstwa prof. Jacka Kurczewskiego Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2009).

Zapraszamy do dyskusji!

“Spójrz, jej oczy są szeroko otwarte”

2009 październik 28
autor: Marcelina

“Spójrz, jej oczy są szeroko otwarte”

“Spójrz, jej oczy są szeroko otwarte”

(“Regarde, elle a les yeux grand ouvertes”)

reżyseria: Yann Le Masson, Nicole Grand Francja 1980, 80 min

film w języku francuskim z polskimi napisami

MLAC (Mouvement pour la Liberté de l’Avortement et de la Contraception – Ruch na rzecz Prawa do Aborcji i Antykoncepcji), feministyczne stowarzyszenie, założone we Francji w 1973 roku, zrzeszało rzeczniczki planowania rodziny, aktywistki ruchu wyzwolenia kobiet oraz działaczki na rzecz zdrowia kobiet. Celem MLAC była pomoc kobietom, pragnącym dokonać aborcji w krajach, w których obowiązywał jej zakaz. W zależności od regionu, grupy MLAC pomagały kobietom albo organizując wyjazdy do krajów, w których aborcja była legalna (Holandia, Wielka Brytania), albo umożliwiając im przerwanie ciąży w ich miejscu zamieszkania. Aktywistki MLAC organizowały też kampanie i demonstracje na rzecz prawa do legalnej aborcji. Wraz z wejściem w życie prawa Veil, które w 1975 roku zalegalizowało aborcję we Francji, dzialalność MLAC zaczęła powoli ustawać.

28.10, środa Warszawa KINO.LAB, 18.00
www.sprawiedliwoscreprodukcyjna.pl